Plan otoczenia PKiN przyjęty
Bój o plac i handel
Rzeczpospolita, Warszawa 10.03.06
Kupcy na razie nie dostaną bez przetargu gruntu na pl. Defilad. Radni obawiali się, że w przyszłości sprzedadzą teren. Rada przyjęła za to plan zagospodarowania okolic PKiN.
Radni z SLD już w połowie sesji zapowiedzieli, że zbojkotują punkt dotyczący bezprzetargowej dzierżawy dla kupców.
-Najpierw trzeba uchwalić plan, a dopiero potem możemy na tym terenie coś dawać kupcom - mówił Andrzej Golimont (SLD) i wraz z grupą radnych wyszedł z sali.
- Wyłożyliśmy prawie 4 mln zł na projekt obiektu handlowego, każdy z ponad 600 kupców wpłacił po 18 tys. zł i zbiera kolejne 54 tys. zł, mamy wstępne obietnice banku udzielenia kredytu - argumentował prezes spółki Kupieckie Domy Towarowe Dariusz Połeć. - Czekamy na obiecaną dzierżawę prawie 10 lat. Projekt przekazania kupcom z KDT prawie 4 tys. mkw. na pl. Defilad jest efektem umów między miastem a handlowcami z lat 90. W ich wyniku powstała spółka kupiecka z udziałem miasta. Kupcy docelowo mają przenieść się z obiektu tymczasowego, gdzie handlują dzisiaj, do nowego w rejonie ul. Marszałkowskiej i Złotej. Dostali już tzw. warunki zabudowy. Zlecili projekt, który zakłada powstanie sześciopiętrowego budynku o powierzchni 35 tys. mkw. Wczoraj radni mieli zgodzić się na przekazanie kupcom terenu bez przetargu.
Jeden nie pozwolił
- Ta decyzja to ochrona rodzimego drobnego kupiectwa - zachęcał do głosowania radny Wiesław Drzewiecki (PiS). Radny Maciej Wnuk (PiS) domagał się jednak, by w uchwale zawrzeć zabezpieczenia dla miasta - np. by w jednym sklepie nie mogło pracować więcej niż 10 osób. Atmosfera stała się nerwowa. Część samorządowców twierdziła, że miasto nie powinno oddawać gruntu bez przetargu.
-Tu żyje ponad milion osób, czy jakieś inne grupy poza kupcami też dostały od nas taki prezent za 200 mln zł? - pytał zdenerwowany Andrzej Kropiwnicki ("Solidarność"). Po chwili, wymachując plikiem dokumentów, wyszedł z sali.
W kuluarach przekonywał kolegów, że nie ma pewności, czy zamiast kupieckich domów nie powstanie na pl. Defilad supermarket. Zrobiło się gorąco - bez jednego radnego nie było kworum do podjęcia uchwały o gruncie dla kupców. Sam prezydent Mirosław Kochalski przekonywał samorządowca, by wrócił na salę. Próbował swoich sił przewodniczący rady Witold Kołodziejski. Bez skutku.
Nie było więc innego wyjścia i przewodniczący Kołodziejski zaproponował, by pomysł bezprzetargowej dzierżawy odesłać do komisji.
A radny Kropiwnicki zapowiedział, że będzie chciał zbadać umowy spółki kupców z miastem. Przyjrzy się też dokładnie zapisom planu.
Plan przyjęty
Gorąco było też w czasie dyskusji nad planem zagospodarowania okolic PKiN. Zażarty spór wywołały między innymi zapisy planu dopuszczające budowę tam supermarketów o powierzchni do 2,5 tys. mkw. - To sprzeczne z interesem miasta - przekonywał Maciej Wnuk (PiS). - Wielkopowierzchniowe sklepy nie powinny znajdować się w centrum Warszawy.
-Według mnie to nie są supermarkety, tylko duże sklepy - odpierał Michał Borowski, naczelny architekt miasta. Nie potrafił jednak wytłumaczyć, dlaczego takie sformułowanie znalazło się w planie. Przedstawiciele miasta przekonywali za to, że wykreślenie zapisu uniemożliwi budowę KDT.
Cały czas trwała walka o kworum. LPR i SLD, przeciwne zaproponowanym rozwiązaniom, opuściły salę obrad. PiS przedłużało debatę i ściągało nieobecnych radnych. Niezdecydowanych z klubu "Solidarności" oblegali urzędnicy, namawiając, by wzięli udział w głosowaniu. Ostatecznie plan przyjęto.
MONIKA GÓRECKA-CZURYŁŁO, MICHAŁ KOZAK
Rada Warszawy przyjęła plan zagospodarowania placu Defilad
10.03.2006 PAP - Serwis samorządowy
Stołeczni radni przyjęli w czwartek miejscowy plan zagospodarowania okolic Pałacu Kultury i Nauki przygotowany przez biuro naczelnego architekta miasta. Plan zakłada m.in. zabudowę pl. Defilad budynkami wzdłuż Al. Jerozolimskich, Marszałkowskiej i Emilii Plater do wysokości 36 m.
Jak wyjaśnił naczelny architekt miasta Michał Borowski plan przewiduje budowę Muzeum Sztuki Współczesnej, pozostawienie placu publicznego przed PKiN-em od strony ul. Marszałkowskiej, zachowanie parku świętokrzyskiego. Wzdłuż ul. Marszałkowskiej, Alei Jerozolimskich i Emilii Plater miałyby powstać ciągi budynków. Będą to obiekty handlowo-usługowe, wystawowe, hotelowe oraz mieszkalne. Na tym terenie powstałoby ok. 4,2 tys. miejsc parkingowych.
Borowski tłumaczył, że najwięcej kontrowersji budził planowany na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i świętokrzyskiej budynek, którego budowa według niektórych architektów i mieszkańców zmniejszy powierzchnię parku świętokrzyskiego. Jednak Borowski zapewnił, że mimo budowy budynku powierzchnia parku zwiększy się ponieważ przyłączone zostaną do niego dodatkowe tereny.
Radny Antoni Wnuk (PiS) pytał z kolei o zapis planu dopuszczający powstanie na tym terenie supermarketów o powierzchni większej niż 2 tys. metrów kwadratowych. Borowski wyjaśnił, że żaden z inwestorów nie będzie tworzył w ścisłym centrum supermarketów, ponieważ nie ma na tym terenie wystarczającej ilości miejsc parkingowych.
Na podstawie uchwalonego planu zagospodarowania, miasto będzie mogło wydawać pozwolenia na budowę na tym terenie.
Plan Placu Defilad uchwalony w ogromnym zamęcie
Gazeta Stołeczna, Michał Wojtczuk 10-03-2006, ostatnia aktualizacja 10-03-2006 12:18
W czwartek około godz. 23, w koszmarnym zamieszaniu radni uchwalili plan zagospodarowania okolic Pałacu Kutury. Nie podjęli jednak decyzji o oddaniu bez przetargu działki na Placu Defilad w dzierżawę kupcom z blaszanej hali Kupeckich Domów Towarowych.
Atmosfera trwającej ponad dziesięć godzin sesji gęstniała z każdą minutą. Pod wieczór salę opuścili radni SLD licząc, że zabraknie kworum i obrady trzeba będzie przerwać. Tak się nie stało. Sesja po raz drugi zawisła na włosku, gdy dwóch radnych Solidarności oraz jeden z LPR wyszli z sali, by nie dopuścić do głosowania nad oddaniem bez przetargu działki nad stacją metra Centrum kupcom. Obawiali się, że sprzedadzą oni teren pod supermarket lub galerię handlową. Gorączkowe namowy radnych PiS, a nawet komisarza Mirosława Kochalskiego spełzły na niczym. Sprawę odesłano do komisji.
Potem zajęto się planem zagospodarowania placu Defilad. Na wniosek radnego Pawła Bromskiego (PiS) radni zdecydowali się hurtem odrzucić wszystkie uwagi do planu, których nie przyjął prezydent. Nie czytali ich a odpowiednia komisja nie zdążyła ich nawet przejrzeć. Nieśmiało protestował Piotr Ciompa (PiS), mówiąc, że zwiększa to ryzyko uchylenia planu przez wojewodę. Przed głosowaniem Wojciech Starzyński, przewodniczący klubu PiS ciągle liczył radnych na placach i obgryzał paznokcie. Nadszedł czas głosowania i... okazało się, że nie ma kworum. Głosowanie ponowiono - znów z tym samym skutkiem. Dopiero za trzecim razem doliczono się wystarczającej liczby radnych. Plan został uchwalony.
Fory dla kupców w centrum Warszawy - analiza
Gazeta Stołeczna, Michał Wojtczuk 11-03-2006, ostatnia aktualizacja 11-03-2006 00:34
Kilkupiętrowy Kupiecki Dom Towarowy ma być pierwszym elementem zabudowy placu Defilad. Ostatnia sesja Rady Warszawy pokazała, z jak wielką determinacją władze miasta forsują tę inwestycję. Po co to robią?
Za metr kwadratowy gruntu na pl. Defilad można dostać 6,2-7 tys. zł. To oznacza, że działka nad stacją metra Centrum, na której kupcy z hali przed Pałacem Kultury chcą zbudować sześciopiętrowy dom towarowy, jest warta 22-25 mln zł. Ratusz wręcz prze ku temu, by ten teren wydzierżawić kupcom bez przetargu. To byłby pierwszy gmach na nowym placu przed Pałacem Kultury: kupcy przenieśliby się z hali do domu towarowego, halę można by rozebrać, a w miejscu, które dziś ona zajmuje zaczęłaby się budowa Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Ile jeszcze przetrwa blaszak?
Jednak szpetny blaszak z narożnika świętokrzyskiej i Marszałkowskiej nie zniknie z placu wcześniej, niż będzie gotowy dom towarowy. Handlarze liczą, że jego budowa zacznie się jesienią, a skończy w 2007 r. Władze miasta nie zamierzają kupców pospieszać: Michał Borowski, naczelny architekt miasta tłumaczył, że muszą się mieć dokąd przeprowadzić, a poza tym budowa muzeum i tak zacznie się dopiero w 2007 r.
W nocy z czwartku na piątek naczelny architekt dopingował za to radnych. Podczas burzliwych obrad przekonywał ich, że nie ma sensu sprawdzać, czy urządzając przetarg na dzierżawę tej działki, miasto mogłoby liczyć na wyższe wpływy. Michał Borowski walczył też, by w planie zagospodarowania pl. Defilad ocalał zapis dopuszczający tu "obiekty handlowe i supermarkety" do 2,5 tys. m kw.
- Powierzchnia budynku kupców to 20 tys. m kw. Bez tego zapisu nie będą mogli go zbudować - tłumaczył. - Atrakcyjne centrum oznacza, że można tu również kupować i handlować. Jeżeli co weekend 150 tys. osób jeździ na zakupy do odległych centrów handlowych, to dlatego, że nasze śródmieście jest nieatrakcyjne. Musimy tu dopuścić handel, musimy pozwolić rozwijać się tu nowym domom towarowym. Nie ma obaw, że w siedmio-, ośmiopiętrowym budynku powstanie supermarket - zapewniał.
Czy plan uchyli wojewoda?
Decyzja w sprawie działki dla kupców zapadnie w przyszłym tygodniu. W sprawie planu pl. Defilad naczelny architekt miasta już odniósł sukces - radni posłuchali go i w czwartek odrzucili wszystkie uwagi zgłoszone do tego planu. Wśród nich te, które zgłosiła Rada Architektoniczno-Urbanistyczna przy prezydencie miasta. I te, które przedstawił warszawski oddział Stowarzyszenia Architektów Polskich.
- Mam uczucie głębokiego zażenowania - mówi Grzegorz Buczek, wiceprezes warszawskiego SARP-u. - Mam nadzieję, że wojewoda uchyli ten plan.
Jego zdaniem wojewoda mógłby uznać, że plan uchwalono niezgodnie z procedurą - rada nie pozwoliła komisji ładu przestrzennego przejrzeć uwag do planu. Jednak rada jest organem nadrzędnym wobec komisji, a ich stanowiska nie są dla rady wiążące. Trudno też wyobrazić sobie, że decyzje podjęte przez radę zdominowaną przez PiS (radni SLD nie wzięli udziału w głosowaniu) podważy wojewoda wywodzący się z PiS
(gb)