<<<Powrót
 

Tadeusz Barucki - ladami architektury

Tadeusz Barucki

Czy oszpecilśmy Warszawę?

W ostatnich latach zapanował w Warszawie - i nie tylko - istny obłęd w pokrywaniu jej architektury niezliczoną ilością kolorowych, krzykliwych plakatów, a właściwie szmat. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to zjawisko lokalne i że narastało wraz z aktywizowaniem się działań komercyjnych. Tym nie mniej działania te owocujące szpeceniem architektury dawno już przekroczyły granicę zdrowego rozsądku, co dostrzega już nawet przeciętny mieszkaniec Warszawy. Należałoby przecież mieć na uwadze, że architektura jest przecież dziełem sztuki, a umniejszanie jego wartości przy rozumieniu architektury jako czegoś, co w sposób istotny oddziaływuje na społeczeństwo w aspekcie kultury jest po prostu szkodnictwem. Ponieważ w naszej rzeczywistości brzmi to bardzo naiwnie ograniczę się do skierowania naszego wzroku na budynki, w których zasiadają włodarze kultury i wydawałoby się, że kto jak kto, ale oni powinni być wyczuleni na takie sprawy.

Dom Polonii

Mistrzostwo dzieł A. Corazziego znane jest chyba nawet tym, którzy dalecy są od spraw architektury. Cieszy więc oko fakt, że odnowienie fasad siedziby Prezydenta Miasta - dzieła tego właśnie architekta - dobiega końca. Widać teraz na świeżo odnowionych ścianach jak umiejętnie dobrane, wręcz wyważone zostały proporcje elementów architektury. Również na portyku wejściowym, gdzie... zawieszono szmatę informującą o - mimo, że już dawno mówiono o własnym a nie gęsim języku - Artbarbakan. Jeżeli informacja ta dotyczy rzeczywiście sztuki, to gratuluję jej inicjatorom podejścia do takiej sztuki, jaką oddał im do codziennego użytkowania A. Corazzi w postaci wspaniałego gmachu, w którym pracują. .

Urząd Miasta

Stare Miasto w Warszawie zostało - jak wiadomo - uznane przez UNESCO jako świadectwo dziedzictwa kulturowego świata. Popatrzmy więc co z świadectwem tej rangi robimy. Miejski Dom KULTURY na Rynku Staromiejskim przyozdobiony informacyjną szmatą, konkurującą z sgraffitową kompozycją. Muzeum Literatury - też ma przecież coś z kultury - przyozdabia się podobnie. A Muzeum Historyczne Warszawy wysila się aż na dwa takie upstrzone drukiem prześcieradła. Co ciekawe jedno z nich zastawione jest obecnie rurowym rusztowaniem, co utrudnia nieco przekaz informacyjny. Mimo tej przeszkody dowiedziałem się, że z okazji 100-lecia urodzin P. Biegańskiego, znakomitego profesora i konserwatora zabytków ma tu miejsce wystawa poświęcona jego pamięci. Patronuje jej Prezydent Miasta i Prezes Oddziału Warszawskiego SARP. Jaka cenna inicjatywa dążąca do tak potrzebnego zwrócenia uwagi społeczeństwa na architekturę. I tak sobie myślę, że najwspanialszy pomysł schodząc w swej realizacji w dół wylądować może jako prześcieradło niszczące właśnie tę architekturę, o której właściwą rolę w społeczeństwie walczy. .

Rynek Starego Miasta - MDK

Rynek Starego Miasta - MDK

Rynek Starego Miasta - Muzeum Literatury

Rynek Starego Miasta - Muzeum Historyczne

Rynek Starego Miasta - Muzeum Historyczne

Nie dziwi więc mnie już olbrzymia plansza olśniewająca kolorami pop-artu, reklamująca - obok gotyckiego wejścia do restauracji "Krokodyl" - "Ice cream Hollywood". Jakaś grupa turystów zagranicznych słucha właśnie wyjaśnień przewodnika. Jestem za daleko, aby usłyszeć co mówi, ale z jego gestów domyślam się, że mówi o odrestaurowanych piwnicach. Słuchający go patrzą się jednak na "Ice Cream Hollywood" śmiejąc się i wymieniając komentarze. .

Rynek Starego Miasta - Krokodyl

Gdyby mocodawcy tych poczynań poruszyli na tyle swoją wyobraźnię, aby mogli zrozumieć nawet nie swoje szkodnictwo w zakresie kultury ale choćby przyjezdnego z zagranicy turystę, który chciałby utrwalić na fotografii czy filmie to, co UNESCO uznało, że jest dokonaniem klasy światowej. Może po powrocie do domu pokazałby to jeszcze innym ? Nie może tego zrobić. Widziałem jednego, który nieźle gimnastykował się szukając ujęć, na których nie byłoby śmieci, o których piszę. Współczułem mu i mocno się wstydziłem. .

Zastanawiałem się, kto może mieć na to wychowawczy wpływ. Może kościół, który przecież emanuje też sztuką ? Ale gotycki łuk katedralnego wejścia przekreślony jest niebieskim transparentem informującym, że ..itd.

Katedra

Może więc ktoś, kto siedzi w wysokim gmachu, który w swojej nazwie ma nawet słowo KULTURA. Ale gmach jest na tyle wysoki, że doskonale nadaje się według jego zarządców jako słup reklamowy i może być obwieszony - nie bacząc na staranne studia Rudniewa nad architekturą polską - najróżnorodniejszymi szmatami. A swojego rodzaju specjalnością tego gmachu jest przecinanie kolumnad portyków wejściowych - tak mniej więcej w połowie ich wysokości - kolorowym pasmem informującym, że to czy owo. Tak robi np. Lupa wywodzący się bądź co bądź ze świata sztuki, choć efemerycznej sztuki teatru. W jego ślady idzie Muzeum Techniki informujące o tym, że ma już 50 lat, podobnie jak sam wieżowiec, który podaje tę informację na swym czubku tuż pod sławnym zegarem. To przecinanie kolumnad najwyraźniej się podoba, bo i Dom Polonii - zapewne przez nią stara się tę innowację upowszechnić w świecie - idzie w ślady Pałacu Kultury i Nauki. .

Pałac Kultury i Nauki

Pałac Kultury i Nauki - Muzem Techniki

Pałac Kultury i Nauki - Kinoteka

Pałac Kultury i Nauki

Zalążkiem tego szmaciano-reklamowego karnawału był chyba Klub Międzynarodowej Prasy i Książki na Nowym świecie, instytucja skądinąd też z kulturą związana. A niedalekie od niego Muzeum Narodowe, jeden z czołowych obiektów II Rzeczpospolitej, co jakiś czas też systematycznie zmienia - w zależności od sponsora - oblekające całkowicie jego ściany kolorowe szmaty. Na jego plus zapisać można, że niekiedy stara się ich kolorystykę dopasować do tonacji kamiennego monumentu, który zaprojektował przecież jeden z czołowych architektów tamtego czasu T Tołwiński. .

Empik

Muzeum Narodowe

Podobnie - mało już z kulturą wiążący się obiekt - Dom Towarowy Smyk, od paru już lat znęca się nad architekturą, która nie tylko wyszła z konkursu jako najlepsza, otrzymując ponad to szereg nagród, ale w książce wydanej przez Międzynarodową Unię Architektów umieszczona została jako jedyny obiekt godny uwagi w całej powojennej architekturze Polski. Ile razy patrzę na prezentowane tam wyczyny reklamowe, to myślę sobie ile to czasu i środków finansowych wydane zostało na kształcenie architekta, aby wiedział jak należy to zrobić, ile opłacanego przecież czasu strawił on nad wykonaniem projektu tego Domu Towarowego, aby uzyskać naprawdę wartościowe dzieło i jak mało trzeba było, aby przez brak kompetencji to wszystko zniszczyć. W odróżnieniu od gmachów, które za swe oszpecenie otrzymują pieniądze tu Dom Towarowy sam je na cele takiej reklamy wykłada. Warto tu uprzytomnić sobie, że płacimy za to potulnie w cenie towaru my wszyscy. W tej sytuacji lepiej by było, gdyby pieniądze te wyłożono na remont zaciekającego dachu, co widoczne jest wyraźnie przy umieszczonym na szczycie kolorowym napisie "Smyk". .

Smyk

Smyk

I na zakończenie jeszcze jeden obiekt handlowy "Supersam", który najpierw ogłoszeniami oferował dla reklam swe puste ściany, aż doczekał się ich pokrycia "Telekomunikacją". A warto dodać, że ukryta pod nią architektura doceniona została jako jeden z najlepszych obiektów nie tylko w Polsce ale i na Międzynarodowym Biennale w Sao Paulo. Żeby było śmieszniej warto też dodać, że podobno obiekt ten ma być w ogóle rozebrany. .

Supersam

Kiedy rozmawiam o tych sprawach w różnych okolicznościach słyszę zawsze, że już Rzymianie mawiali, że "pieniądz nie śmierdzi". W naszej sytuacji wydaje mi się jednak, że on wręcz cuchnie. Okropnie cuchnie. .

sierpień 2005
________________________
O ile nie zaznaczono inaczej wszystkie fotografie autora.

________________________

Wszystkie prawa autorskie i wydawnicze zastrzeżone. Żadna część ani całość opracowania "Czy oszpecilśmy Warszawę?" nie może być bez pisemnej zgody autora Tadeusza Baruckiego reprodukowana w całości lub w części, użyta do innej publikacji, przenoszona na inne nośniki, przechowywana w jakiejkolwiek bazie danych i w jakiejkolwiek postaci. / All Rights Reserved. No part of this publication "Czy oszpecilśmy Warszawę?" may be reproduced, stored in a retrieval system, or transmitted, in any form or by any means, electronic, mechanical, photocopying, recording or otherwise, without the permission of author Tadeusz Barucki tadeusz_barucki@o2.pl